Cześć, tu Wiktoria.
Cóż to był za weekend...
Wciąż trudno ubrać w słowa to, co czuję po tych trzech dniach. Mimo ogromnego zmęczenia i natłoku emocji było to doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę.
Choć za matchin' stoi jedna osoba, w tym wyjątkowym momencie miałam przy sobie najbliższych, bez których to wszystko po prostu by się nie wydarzyło. Powinni być na tym zdjęciu, bo to także ich ich wysiłek i ich serce.

Najbardziej zostaną ze mną ludzie.
Poznałyśmy tyle wspaniałych osób, pełnych pasji, życzliwości i ciepła. Wsparcie było obecne na każdym kroku, zarówno od wystawców, jak i odwiedzających. Wzajemna pomoc, dobre słowo, uśmiech. Te drobne gesty, jak pożyczone nożyczki czy rękawiczki, pytania czy ktoś zjadł, wypił, czy usiadł, pomoc, gdy coś było za ciężkie. To wszystko tworzyło coś więcej niż wydarzenie.
Za mną trzy miesiące intensywnych przygotowań, dopracowywania każdego szczegółu i myślenia o wszystkim, żeby niczego nie zabrakło. To był wymagający, ale też bardzo ekscytujący czas. Nauczyłam się naprawdę wiele.
Jako nowicjuszka nie mogłam sobie wymarzyć lepszego pierwszego razu na Targi Rzeczy Ładnych w Poznaniu. Ogromne podziękowania dla organizatorów i całego zespołu, tworzycie coś naprawdę wyjątkowego i ważnego. Tworzycie społeczność.
Jestem wzruszona i ogromnie wdzięczna.
Wciąż trudno mi uwierzyć, że coś, co jeszcze osiem miesięcy temu nie istniało, coś stworzone z pasji, z serca i z potrzeby chwili, pozwoliło mi być częścią czegoś tak dużego.
Dziękuję każdemu, kto był, podszedł, porozmawiał i uścisnął.
Moje serce jest pełne.
Do zobaczenia!